Rafał Witucki – klasowy bramkarz, który nigdy nie miał okazji sprawdzić się w wyższej lidze, legenda MKS, nie sposób wymienić meczów, w których fantastycznymi interwencjami ratował nam punkty, lub chronił przed kompromitacją. Praktycznie przez lata niezastąpiony, jedynie drobne kontuzje pozwalały stanąć między słupkami innym golkiperom. Długo zwlekał z zakończeniem kariery, bo jeszcze dziś mógłby pokazać swoje umiejętności w niejednej potyczce. W końcu jednak zawiesił buty na kołku i … zasiadł na ławce trenerskiej gdzie jako pierwszy trener ma się sprawdzić teraz w nowej roli. Grywał i grywa na hali, w turniejach zimowych jak np. w Barcinie nie raz zdobywał koronę… króla strzelców gdyż i w polu lubi pobiegać. Na meczu zawsze żywiołowy, widząc z bramki „wszystko” czasami nieźle się wydzierał pouczając kolegów ;) Ma 2 synów w których - znając piłkarski gen ojca widzimy przyszłość niebiesko-białych… ;)
Mariusz Chrzanowski – bramkarz, który awaryjnie został sprowadzony w kończącym się sezonie 2001-02, kiedy Rafał pechowo złapał jakiś uraz, a my walczyliśmy o awans z Cuiavią i LTP Lubanie. Nie grał zbyt długo i nie pozostał może w pamięci gdyby nie fakt, że upragniony awans stał się faktem co oczywiście w jakiejś części stało się i jego udziałem. Wcześniej grał w piechcińskim Zagłębiu i wracająca z ostatniego meczu w Służewie ekipa dziękowała mu na postoju w tej miejscowości głośną owacją co wzruszyło bardzo piłkarza… Grywał jeszcze w IV lidze, ale potem słuch już o nim zaginął.
Ryszard Lisiecki – świetny środkowy obrońca, przez lata niezastąpiony filar defensywy. Grywał i grywa także na hali, ale Pałuczankę ostatecznie opuścił aby zasilić szeregi Unii Wapno. Dlaczego nie pozostał w Żninie przez całą karierę niech pozostanie tajemnicą zawodnika… Na boisku twardy i nieustępliwy, z tych co nogi nie odstawią, a głowę wsadzą tam gdzie inni boją się stopę ;) Strzelał też bramki, często z rzutów wolnych.
Andrzej Lisiecki – brat Ryszarda, szybki i bramkostrzelny w latach 90-tych, szczególnie jeszcze z czasów A klasy. Na ulicach znany też jako policjant, po zakończeniu kariery boiskowej strzelał sporo jeszcze na hali. Postrzegany jako ten, który zawsze miał nosa gdzie się znaleźć i jak władować piłkę do siatki, nazywany często (vide Ravanelli ;) „srebrnym lisem”
Daniel Marjuszyc – zdolny pomocnik, który jednak miał dużo problemów ze zdrowiem. Grał jeszcze przed awansem do IV ligi, ale potem było coraz gorzej i zawodnik grywał coraz rzadziej. W końcu zawiesił buty na kołku i zajął się edukacją młodzieży…
Marcin Ostrowski – podobnie jak Daniel zawodnik borykający się z urazami. Kilka razy wracał do gry, jednak kontuzje wciąż wygrywały, wydawało się, że Marcin na dobre zakończył grę w piłkę, ale nagle pojawił się w kadrze KP Brzysko-rol, jednak na krótko. Swojego czasu również świetny gracz, często najlepszy na boisku.
Tomasz Witkowski – wielka nadzieja MKS, zawodnik, który stanowił o sile ofensywnej w pamiętnym sezonie 01/02. Bardzo dobry strzał, świetna technika i przegląd gry na boisku. Ale po awansie do IV ligi już długo w Żninie nie pograł, gdyż zasilił rywali zza miedzy. Mówi się trudno, ale wielu w stolicy Pałuk ma do dziś do niego żal. W nowym klubie chyba najlepszy zawodnik w historii…
Jarosław Sztanga – kiedy grał w Pałuczance był jeszcze młodym piłkarzem, ale już łapał się do wyjściowej jedenastki. Lewy obrońca wychował się na boisku LZS ?wiątkowo/Cerekwica, a wcześniej jeszcze pewnie na nieistniejącym już LZS Uścikowo skąd pochodzi. Obecnie – KP Brzysko-Rol gdzie regularnie gra w pierwszym składzie.
Tomasz Konowalski – podobnie jak Jarek trochę starszy prawy z kolei obrońca wcześnie wskoczył do pierwszego składu MKS. Mieszkał „rzut kamieniem” od stadionu więc piłka była dla niego najważniejsza. I tak pewnie jest do dziś, jednak on także wybrał po wcześniejszej tam przeprowadzce – KP Brzysko- Rol.
Mariusz Konopiński – typowy obieżyświat, który nie zagrzewa długo miejsca w jednym klubie. Miał pomóc w IV lidze, ale średnio to wyszło. Pograł, pograł, coś tam strzelił i pojechał dalej…Przyszedł ze Startu Radziejów, odszedł do…? Dziś chyba już tyle nie podróżuje, bo regularnie pojawia się w składzie Dębu Barcin.
Damian Stodolny – miał być gwiazdą IV ligowej Pałuczanki. I może by tak było, ale nie zagrzał dłużej w Żninie miejsca. Strzelił kilka goli, ale w przerwie pojechał na testy do samego Widzewa, gdzie nawet trafił w sparingu! Nic z tego ostatecznie nie wyszło, a Damian ruszył dalej, podobno grał nawet w niższej lidze niemieckiej. Ostatnio widziany w Legii Chełmża, jednak i tam już go w tej chwili nie znajdziemy…
Wojciech Grabarski – przez jakiś czas, najskuteczniejszy obok „Żaby” strzelec drużyny, a przynajmniej jeden z najskuteczniejszych. Przyszedł na IV ligę i trzeba mu przyznać wielki udział w utrzymaniu się beniaminka jakim MKS był… Zadziorny, szybki, dużo strzelał ale i miał swoje słabości do fauli, do sędziów itd. ;) Swego czasu obieżyświat, do Żnina przyjechał z Solca Kuj., ale miał już dłuższy życiorys. Po odejściu ze Żnina zajrzał do Janowca Wlkp. gdzie jednak pozostawił po sobie gorsze wrażenie. Teraz w Unii Wapno jest grającym trenerem i chyba dobrze wywiązuje się z tej roli. W Żninie przez wielu na pewno dobrze zapamiętany i wspomniany, lubił kibiców… W spotkaniu z Wdą ?wiecie w sezonie 2002/03 wyprowadził hat-trickiem wynik ze stanu 0-2 na 3-2 w kilkanaście minut, a po meczu tonąc w uściskach kibiców – (ważne punkty do późniejszego utrzymania) został przygnieciony na płycie boiska! po czym dało się słyszeć spod spodu tylko krzyk Wojtka – „K…a, moja noga!”. Taki właśnie był, z pewnością jeden z najlepszych transferów oraz najlepszy gracz nie-wychowanek MKS.
Marcin Grabarski – młodszy brat Wojtka wpadł na chwilę do Żnina po śladach brata. O wiele jednak mniej wniósł do drużyny i nie grywał często. W końcu opuścił MKS, widziano go jeszcze jakiś czas w Brzysko- Rolu… Potem wrócił do Wapna, znów grając u boku brata gdzie znajdziemy go obecnie.
Tomasz Krysiński – obiecujący junior długo nie pokazywał się na boiskach, ale jak już zaczął grać od razu narobił sporo szumu. W Pałuczance zaczął strzelać na zawołanie i stał się bohaterem pierwszych oficjalnych derbów MKS – Brzysko, za chwilę jednak właśnie tego rywala wzmocnił za co wielu kibiców go znienawidziło. Wysoki, szybki, potrafi potężnie uderzyć. W Brzyskorzystewku stał się szybko gwiazdą, ale że czasem trochę grymasi ciągle jest na celowniku internetowych komentarzy, a może to lubi ; ) ? Szkoda, że nie chciał zostać w Żninie bo takich wychowanków jest z pewnością wciąż mało. Zdążył już nam strzelić gola w jednych z kolejnych derbów, jednak MKS zdołał wygrać ten mecz…
Jan Cichowicz – zawodnik, który kończył karierę gdzieś pod koniec lat 90-tych. Kiedy jeszcze strzelał gole w lidze, wielu panów w jego wieku nie miało pojęcia o biegu czy choćby przyspieszonym kroku ; ) Potem dawał jeszcze radę na hali.
Aleksander Kośmicki – syn znanego samorządowca był najczęściej rezerwowym napastnikiem w podobnym okresie kiedy w zespole grywał jeszcze w/w Janek Cichowicz. Czasami coś ustrzelił, jednak przez kibiców, szczególnie tych młodszych chyba już dziś nie kojarzony.
Karol Podlawski – miał być w Żninie świetny bramkarz no i był … ale niedługo. Kupiony przez Vitkovię Witkowo gra dziś w Wielkopolsce. Szkoda, że nie został w Żninie bo mógł zostać nr 1 na dłużej…
Paweł Bień – formalnie to chyba wciąż zawodnik MKS, ale jako, iż nie mieszka w Polsce obecnie można go wstawić w rubrykę „były”… Jeden z najlepszych pokolenia Jurka Krynickiego, kiedy ten zaczął pracę z młodzieżą (rocznik 83). Drobny pomocnik, jednak z wielkim sercem do gry mógłby i dziś z pewnością być mózgiem drużyny. Nie zawsze jednak los pozwala zostać w naszym kochanym Żninie i Paweł dziś kopie piłkę…ze znajomymi w Irlandii gdzie wyjechał.
Adrian Dojaś – wielka nadzieja spośród rzeszy żnińskich wychowanków, jednak brutalnie zawieszona do odwołania przez szereg kontuzji. „Esa” wracał kilka razy do gry, ale wciąż borykał się z problemami zdrowotnymi, co skończyło się nawet zabraniem piłkarza ze stadionu karetką. Do gry może jeszcze wróci, ale gdyby grał non stop od juniora dziś byłby z pewnością czołowym graczem zespołu. O ile oczywiście grał by na tym poziomie rozgrywek.
Radosław Mróz – krótki epizod w klubie, ale jakieś gole zdążył strzelić. Niezbyt się spodobał jednak w Żninie i szybko wrócił do Barcina gdzie dziś gra w tamtejszym Dębie.
Sebastian Warzecha – wypożyczony ze Strzelna miał być obiecującym snajperem. Transfer okazał się jednak niewypałem i gracz szybko wrócił do domu…
Arkadiusz Grajczak – swego czasu czołowy gracz, tworzył świetną parę z Radkiem Stelmaszewskim, odszedł jednak do Sparty Janowiec gdzie równie świetnie się spisywał, przed zakończeniem kariery wrócił jeszcze na chwilę do Żnina, chyba jednak niepotrzebnie, bo wspomnienie po tamtym Grajczaku pozostawało o wiele lepsze. Obecnie definitywnie zakończył karierę.
Rafał Krygier – uzdolniony zawodnik kilkanaście lat temu występował w Żninie, jednak w połowie lat 90-tych zasilił bydgoskiego Zawiszę, potem było Lipno, Toruń, a nawet Częstochowa, w końcu jednak powrót do Bydgoszczy, a od 2002 jest grającym trenerem Brzysko-rolu i w tej roli spełnia się chyba bardzo dobrze…